Site Loader

Czego możesz nauczyć się od Kobiety?

Właśnie od Niej nauczyłem się, że mogę Być.
Nie tatusiem, bratem, kochankiem, tanim czy drogim bawidamkiem, kumplem i innymi męskimi wersjami, którymi z czasem (czasem) stają się Mężczyźni dla Kobiet.

Odpowiadałem, kiedy zapytała. Pomagałem jej, kiedy potrzebowała pomocy. Słuchałem, kiedy milczenie za dnia zamieniała w wieczorny potok słów przy lampce białego wina. Starałem się być z nią na nowo, zostawiając za sobą wszystkie te męskie role, jakie dotychczas zdarzało mi się odgrywać w związkach.

Zanim zdobyłem jej ciało, zdobyłem cząstkę jej serca.

Mrużyła oczy jak kot, kiedy próbowałem jej zaimponować. Obserwowała mnie, kiedy gimnastykowałem się nadmiernie, czekając na przychylne spojrzenie kotki, która wyraziłaby choć cień aprobaty. Ekskluzywne restauracje, wyszukane upominki, miejsca oblegane i lubiane, promenady, parki, kluby muzyczne… Na nic! 
Kiedy zabrakło mi pomysłów, kiedy poczułem się zniechęcony i w pewien sposób zmęczony, zrozumiałem, że w czymś zupełnie innym tkwił – jak się okazało – mój problem.
Któregoś wieczora zapytałem Bianki, co chce robić. Zaproponowałem, że zabiorę ją tam, gdzie poczuje się dobrze, swobodnie, przyjemnie…

B: Zabierz mnie tam, gdzie bywasz czasem sam. Sam ze sobą. Gdzie nikt Cię nie widzi i znasz to miejsca jak własną kieszeń. 

Chwilę się zastanawiałem, ale przypomniałem sobie: Jesteś zdecydowana? To nic wyjątkowego, ale skoro się upierasz… Jedźmy!

Pierwszy raz zobaczyłem w jej spojrzeniu autentyczne zaciekawienie. Nie zapytała nawet gdzie, po co i jak daleko.
Tamten wieczór był wyjątkowy. Chyba pierwszy taki, odkąd ją poznałem. Nie musiałem dopytywać czy miejsce przypadło jej do gustu, to było oczywiste. Zrozumiałem, że zwyczajnie chciała, żebym pokazał jej kawałek siebie. Autentyczny kawałek siebie. Nie przez słowa, nie przez rozmowy ciągnące się do białego rana. Nie przez kwiaty, zachody słońca, wyszukane kolacje i drogą biżuterię (której finalnie i tak nie chciała przyjąć).

Dopiero, kiedy przestałem sprzedawać Biance – najlepszą, wyszukaną, drogo opakowaną i przy tym zupełnie nieprawdziwą wersję siebie samego – Zrozumiałem.

Zacząłem mówić to, co myślę. Zacząłem słuchać tego, co mówi, kiedy mówi do mnie. Na co patrzy i jak, kiedy mi coś pokazuje. Zacząłem oddychać swobodnie. Dotykałem jej pewnie. Całowałem zachłannie.
Byłem Sobą. byłem z Nią. z Kobietą.

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *